Jeśli prawdą jest…
 Oceń wpis
   
Jeśli prawdą jest…

Wiele powstało teorii na temat rynku giełdowego. Takich co opierają się na analizie fundamentalnej, są też tacy co ufają analizie technicznej. Są spekulanci i drobni ciułacze, są też tacy do idą na żywioł oraz ci co starają się wyłowić jakieś wnioski zanim podejmą kolejny krok.
A ja chciałem zwrócić dziś Państwu uwagę starej giełdowej maksymie, która mówi, że: GIEŁDA NIE WYCENIA AKTUALNEJ WARTOŚCI GOSPODARKI ALE JEJ PRZYSZŁY POTENCJAŁ WZROSTU. Pozwolę w paru zdaniach sprecyzować swój tok myślenia w odniesieniu do tego co obserwujemy na naszym parkiecie.
 Co spowodowało globalny kryzys na rynkach to wiemy już wszyscy, niestety nikt nie wie czy mamy go już za sobą czy to tylko wzrostowa korekta w trwającej już bessie. Ja postaram się skupić na tym co wywołało tą korektę oraz na decyzji FED-u.
Jak powszechnie wiadomo amerykański kryzys miał dwie podstawy
1)    Wysokie stopy procentowe sięgające 4%, co sprawiło, że drastycznie został utrudniony dopływ nowego kapitału, co przełożyło się na spowolnienie gospodarki oraz pogarszające się wskaźniki makroekonomiczne za oceanem.
2)    Niewypłacalność amerykańskiego konsumenta, oraz jego problemy hipoteczne, które swoje podstawy miały także w wysokich stopach procentowych.
Co było tego konsekwencją wiemy teraz już wszyscy,. tzw. trupy w szafach amerykańskich banków, wielkie pranie oraz zmiany rad nadzorczych tychże banków. Na szczęście to mamy już za sobą gdyż przyczynił się do tego FED drastycznie tnąc wysokość stóp procentowych. Spowodowało to:
1)    Zwiększenie płynności oraz dostępności amerykańskiego dolara.
2)    Oraz „rzucenie wody” na koło zamachowe amerykańskiej gospodarki, która powinna powoli wydostawać się z zapaści (a raczej spowolnienia)
Jeśli więc prawdą jest, że giełda odzwierciedla nie obecną ale przyszła sytuację gospodarczą. To takie czynniki jak:
1)    Obniżenie stóp procentowych w USA
2)    Podanie do publicznych wiadomości wysokości strat finansowych, oraz oczyszczanie szaf przez banki za oceanem
3)    Zapowiedz pomocy ze strony państwa kredytobiorcą w stanach
4)    Obniżenie wartości dolara względem głównych walut
Te wszystkie czynniki przy założeniu, że giełda dyskontuje przyszłość a nie teraźniejszość, są moim zdaniem solidnym argumentem, że to co obserwowaliśmy od połowy ubiegłego roku właśnie się zakończyło, a teraz mamy kolejną „falę” wzrostową w trwającej cyklicznie historii giełd.
Niestety pełny obraz uzyskamy dopiero w trzecim kwartale kiedy będziemy już po dwóch kwartałach amerykańskiej gospodarki. I to właśnie te wyniki pokażą nam z czym mamy do czynienia. Ale niebyłym sobą gdybym trochę nie ponarzekał. Niepokoi mnie wysoki poziom surowców na świecie zwłaszcza ropy. Jest to poważny czynnik wpływający nie korzystnie na rozwijającą się gospodarkę.
Komentarze (3)
Czy to już koniec?
 Oceń wpis
   
Wywołana w połowie roku, gwałtowna przecena akcji została spowodowana załamaniem rynku kredytów hipotecznych na rynku amerykańskim. Ale czy to oznacza koniec trwającej od kilku lat hossy, na te pytanie każdy z nas powinien odpowiedzieć sobie sam. Jeśli miałbym założyć scenariusz negatywny wieszczący koniec hossy to przyczyn jego nadejścia szukałbym już prędzej. I nie mówię tu wcale o wypowiedzi byłego szefa FED z początku tego roku oraz gwałtownej przecenie rynków azjatyckich. Przyczyn a raczej pierwszych objawów nadchodzącej korekty szukałbym raczej drastycznej przeceny cen surowców z przełomu maja i czerwca ubiegłego roku. przecenie która pociągnęła za sobą korektę Wig20 o około 25% był to drastyczne odreagowanie rynku na drożejące surowce i wtedy podobnie jak dziś głośno doszukiwano się daty, kiedy cena baryłki ropy osiągnie magiczną wartość 100$. Na szczęście rynek to skorygował. Dziś mamy podobną sytuację gdzie wszyscy wypatrują tej magicznej daty jakby oznaczała ona jakieś przełomowe odkrycie w dowolnej dziedzinie nauk. Jednak jeśli spojrzy się na rynek w nieco szerszej perspektywie to widzimy zupełnie odmienną sytuację. Główne rynki na całym świecie spadają i to już od kilku miesięcy a ewentualna korekta cen surowców może tylko przyśpieszyć ten efekt. Ale gdyby była to tylko kwestia drożejących surowców to jakoś rynek by przełknął krótkotrwałą korektę jej wartości. Niestety sytuacja jest zupełnie odmienna.
Wypowiedz byłego szefa FED z początku tego roku dała do zrozumienia, że z amerykańską gospodarką wcale nie jest tak dobrze a zasiane ziarno podwyżek stup procentowych może zacząć wkrótce zbierać pierwsze owoce. Wystarczyły tylko kilka miesięcy by kolejne doniesienia także z USA doprowadziły do kolejnej gwałtownej przeceny światowych indeksów. Tym razem wywołane krachem na tamtejszym rynku kredytowym. Tym razem zaczęto się obawia o zdolności amerykańskich obywateli co do możliwości dalszych spłat zaciągniętych kredytów pod hipoteki. Co to oznacza dla tamtejszej gospodarki. Ano to, że jeżeli amerykanów nie stać na spłatę własnych zobowiązań to tym bardziej nie będzie ich stać zakupy przed świąteczne czy też wypady na narty do europy. Al to tylko moje powiedzmy takie sobie gdybania. Niestety poza nimi są także i fakty. Tragiczne sytuacje amerykańskich banków które dla ratowania własnych wyników zaczęły ratować się pożyczkami a i tak pokazują fatalne wyniki finansowe sięgające miliardów $ strat, mówię tu o takich potentatach jak Morgan Stanley. Tragiczne wyniki światowego potentata branży motoryzacyjnej General Motors, którego strata sięga 39 mld $, oraz ostatnia wypowiedz banku Chin o możliwości dywersyfikacji posiadanych funduszy świadczą, że coś się zaczęło z globalną gospodarką dziać. Wspomnę tylko że Chiny posiadają największe rezerwy na świecie ulokowane właśnie w amerykańskiej walucie, więc jakiekolwiek ruchy tamtejszego banku powinny być pilnie obserwowane przez przeciętnego uczestnika rynku i to niezależnie czy śledzi on przebieg notowań Warszawie, Tokio czy Pekinie.
Według mnie przełomem, który określi dalsze losy światowych rynków będą pierwsze dwa kwartały przyszłego roku. A ściśle mówiąc raporty finansowe płynące z amerykańskiej gospodarki, która puki co dyktuje światowe trendy finansowe. To właśnie te wyniki pokażą czy tamtejsza gospodarka powoli wydostaje się z zapaści, czy niestety obniżki stóp procentowych spowodowały tylko wzrost inflacji i wejście w recesję. Niestety patrzeć trzeba także i na daleki wschód gdzie jak powszechnie wiadomo w 2008 roku ma odbyć się olimpiada, co wiązało się w latach ubiegłych z gwałtownym popytem na wszelkie surowce jakie występują na świece. Niestety wszystko już wybudowano, zarówno obiekty sportowe jak i drogi czy zaplecze gastronomiczno hotelowe. Teraz Chiny zaczną konsumować własne nakłady finansowe a inwestycje zostaną odsunięte. Dlatego uważam że początek olimpiady oznacza koniec zapotrzebowania na surowce.
Ostatnią kwestią jaką chcę poruszyć jest taniejący dolar który drastycznie popsuł wyniki finansowe wielu firm, wspomnę tu tylko o naszej spółce HTL która pomimo wzrostu sprzedaży zanotowała spadek zysków wywołany właśnie kiepską sytuacją amerykańskiego dolara. Jeśli ta tendencja wkrótce się nie odwróci a nie wydaje mi się aby tak się stało w najbliższym czasie patrz decyzja banku Chin to światowej gospodarce grozi kolejny poważny kryzys, a pierwsze jego początki można będzie zaobserwować chociażby po wynikach finansowych naszego zachodniego sąsiada, który jest największym eksporterem w europie.
Niestety mój obraz na najbliższe pół roku nie wygląda obiecująco dlatego zalecam rozwagę przy zajmowaniu długich pozycji. Tak jak już pisałem wszystko zależy od wyników za przyszłe dwa kwartały 2008 roku. Nie mówię tu że zaczyn się bessa ale raczej że hossa nie może trwać wiecznie.
Komentarze (4)
Najnowsze wpisy
2008-02-12 21:49 Jeśli prawdą jest…
2007-11-09 20:42 Czy to już koniec?
Najnowsze komentarze
2011-05-06 16:18
kredyt z komornikiem:
Jeśli prawdą jest…
Też jestem zaniepokojony podażą surowców.
2011-05-06 16:14
ubezpieczenia.:
Czy to już koniec?
Nie każdy tak może bo niektórzy potrzebują pieniędzy szybko.
2011-05-06 16:11
forum kredyty:
Jeśli prawdą jest…
Oczywiście, giełda dyskontuje zdecydowanie przyszłość.
O mnie
BorAdamus
Kategorie
Giełdowe zmagania
Archiwum
Rok 2008
Rok 2007